Jesieniary

Lubię słowo Jesieniara. Choć końcówka może przywoływać negatywne skojarzenia ( bo: bałaganiara, efekciara,tupeciara), to przywołuje obraz siedzącej pod kocem, zaczytanej kobiety, koniecznie z kubkiem herbaty i przytulonym zwierzakiem. Oczywiście może być też jesieniarz w podobnym anturażu.
Co czytają jesieniarze i jesieniary? Ja polecam takie skarby.
W moich czasach szkolnych o Brunonie Schulzu się nie mówiło, z jego twórczością zetknęłam się dopiero na studiach. Dziś uważam, że jego proza to artyzm geniusza. Książka Benjamina Balinta : ,, Bruno Schulz. O Artyście, jego zabójcy i uprowadzeniu historii „ przypomina tragiczne losy pisarza , rozwijając wątek tego, co działo się w Drohobyczu podczas II wojny i po niej. Zatrudniony przez potwora-esesmana o żydowskich korzeniach- Felixa Landaua Schulz maluje w jego willi freski, nie ocala go to od śmierci. Balint podaje kilka wersji ostatnich chwil życia artysty. Co dzieje się z freskami później, gdzie są teraz- o tym także traktuje książka. Mam z tym mieszane uczucia.
,, To o czym nie mówimy”-Elizabeth Strout nie będzie moją ulubioną książką tej autorki, ale warto ją przeczytać. Już sam cytat z Junga, jako motto, mówiący o samotności, daje do myślenia. Bohater powieści-Artie Dam to ceniony i lubiany nauczyciel historii w amerykańskim liceum. Dowiaduje się o czymś, co na zawsze zmienia jego sposób patrzenia na świat i mimo pozorów coraz dotkliwiej odczuwa samotność. Autorka książki często pisze o zwykłych ludziach, ich wyobcowaniu mimo stałej obecności innych wokół.Powieść pełna humoru i mądrości znalazła się w finale Nagrody Bookera 2026 .
Pia i Jakob są rodzicami siedmioletniego Luki. Pewnego dnia w szkole między chłopcem a jego koleżanką dochodzi do ,, nieprzyjemnego incydentu”, z czym muszą zmierzyć się rodzice chłopca. To punkt wyjścia w książce: ,, Małe potwory” Jessicy Lind. Autorka ukazuje głównie perspektywę mamy Luca, która jako dziewczynka przeżyła niewyjaśnioną do końca tragedię, co rzutuje na jej współczesne życie. Powieść daje do myślenia o tym, jak bardzo boimy się tego, by nasze dzieci nie okazały się idealne.
Nowa książka Sylwii Zientek to biografia wyjątkowej artystki: Meli Muter, niezwykłej postaci, która już jako żona i matka opuściła bezpieczne pielesze i wyruszyła do Paryża, aby rozwijać się jako artystka. Lubię jej obrazy, zwłaszcza te, które pokazują niewyidealizowany obraz macierzyństwa. Książki Sylwii Zientek bardzo cenię i lubię. Często myślę o Meli Muter.

Udostępnij !

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *